Kategorie: Wszystkie | gratisy i testowania | kuchnia | o dzieciach
RSS
wtorek, 17 czerwca 2014

„Załapałam się” na kolejny test konsumencki, tym razem organizowany przez dział KOBIETA na gazeta.pl.

k

Do testowania dostałam żel pod prysznic marki Apart, z nowej linii preBIOtic. Główną cechą kosmetyków tej linii jest zawartość naturalnych prebiotyków, które odbudowują i wzmacniają naturalną florę bakteryjną skóry człowieka. Zdrowa flora na skórze ogranicza rozwój bakterii, które mogłyby stwarzać zagrożenie zakażenia każdego zranienia czy zadrapania.

O skuteczności omawianego żelu w tym względzie trudno mi mówić, do tego potrzeba raczej badań niż wniosków z kilkukrotnego użycia, ale sama idea jest świetna!

Na pewno mogę natomiast ocenić inne cechy produktu :- )

k

Testowane są różne wersje, ja dostałam z oliwką i buriti (nie ukrywam, że nie wiedziałam, co to jest buriti – teraz już wiem, bo trochę poczytałam o tym owocu).

Najpierw zachwycił mnie zapach. Lekki, delikatny, ale pozostający na długo na skórze. Dla mnie bardzo przyjemny, przypomina mi trochę zapach kwiatów lipy. Dla samego zapachu mam ochotę stale używać tego żelu.

k

Konsystencję ma dobrą, nie za rzadką, więc dość łatwo rozprowadza się go po ciele. Przyjemnie się pieni, łatwo spłukuje. Skóra pozostaje gładka i nawilżona.

Żel jest hipoalergiczny, więc nie zawiera najczęściej uczulających składników. No i dobrze, bo alergicy z AZS i ciągle swędzącą, wysuszoną skórą jeszcze bardziej muszą dbać o odpowiednią florę bakteryjną swoją skórę.

U mnie ten żel świetnie zdał egzamin!

Znacie markę Blue Jay?

g

Urocze sukienki (trochę też spódniczek) dla dziewczynek w wieku od 1,5 roku do 9 lat. Ładne, kolorowe (ale nie pstrokate i falbaniaste), dobrej jakości. Bardzo w moim guście :- )

Dzięki Streetcom mam możliwość uczestniczyć w kampanii DEALS, polegającej na uzyskaniu dużej zniżki na zakupy.

Ale sukienek jednak mamy sporo, a niewiele w nich Monika chodzi, więc ja raczej w tej kampanii nie wezmę udziału. Bo kupowanie czegoś nie niezbędnego, nawet jeśli mi się podoba i jest w promocji, raczej nie jest odpowiednie w obliczu innych, naprawdę niezbędnych wydatków.

Ale trochę mi szkoda. Bo sami popatrzcie:

 kg

 

 

Więcej sukienek można obejrzeć w sklepie, czyli tutaj.

Równocześnie Streetcom przygotowuje kolejną kampanię, z kosmetykami pielęgnacyjnymi dla kobiet po trzydziestce. Wystarczy się zarejestrować klikając tutaj, aby mieć szansę je otrzymać do testowania.

k

 

Korzystanie z komputera mam teraz znacznie utrudnione, bo po naprawie komputera przestało mi działać wifi i w rezultacie Internet mam teraz tylko „na kabelku”, czyli daleko od miejsca, gdzie mogę bezpiecznie trzymać komputer i sobie wygodnie usiąść  :- ) Teraz, żeby podłączyć się do Internetu, muszę przenieść komputer (razem z zasilaczem, bo bateria słabiutka), podłączyć do prądu, podłączyć  kabelek internetowy i wymościć sobie miejsce na podłodze. Niby niewiele, ale jednak znacznie więcej zabiegów, niż po prostu go włączyć :- ) No i musi być spełniony warunek podstawowy – dzieci muszą spać.

Byłam z reklamacją komputera, pan wszystko sprawdził i powiedział, że u nich działa bezprzewodowo. Czyli pewnie coś u mnie z ruterem – tyle, że telefon łapie owo wifi bez problemu!

We wszystkim trzeba szukać dobrych stron: zaletą obecnej sytuacji jest to, że mniej korzystając komputera, mam trochę więcej czasu na inne rzeczy :- )

A innych spraw na głowie też mam sporo, bo zabiegi chirurgiczne u dziecka i wszystko to, co dzieje się wokół, jest bardzo absorbujące – nawet jeśli jest to planowy i może nie jakiś bardzo poważny zabieg… Ale jednak w znieczuleniu ogólnym, czyli właściwie operacja.
Teraz dochodzimy do siebie i mamy nadzieję, że się ładnie wszystko zagoi. I będziemy mogli już zapomnieć o przepuklinie pępkowej…

 

I przesyłek też ostatnio znacznie mniej, ale jeszcze nie całkiem się skończyły.

Może na pierwszy rzut oka nie widać, co to za potworek z rozdziawioną paszczą:

 h

A to jest silikonowa rękawica kuchenna. Pierwszy raz spotkałam się z taką krótką :- )

j

Nie nadaje się może do sięgania do piekarnika, ale można ją szybko założyć, żeby odsunąć pokrywkę z kipiącej zupy albo potrzymać rozgrzane ucho garnka podczas mieszania. Więc się przydaje.

 h

Rękawicę wygrał akurat mąż, bo obydwoje próbowaliśmy się w konkursie Tartare (na ich FP). Byłam zaskoczona, że on wygrał, bo przecież moja odpowiedź była dużo fajniejsza ;- )



piątek, 06 czerwca 2014

Naleśniki ze szpinakiem.

Klasyka.

Ale ja robiłam je pierwszy raz.

W ogóle szpinak pierwszy raz jadłam dopiero na studiach, na dobre do dań ze szpinakiem przekonałam się niedawno, a teraz postanowiłam sama się z nim zmierzyć. Bo codziennie widziałam na straganie takie piękne pęczki szpinaku i było mi żal, że tak się tam marnuje :- )

Ponieważ to moje pierwsze naleśniki ze szpinakiem, zamiast klasycznego przepisu przedstawię relację z tego, jak je robiłam. Może ułatwię komuś decyzję o zrobieniu ich komuś, kto chciałby, ale się waha?

Przepisu na ciasto nie podam, bo śmiesznie by brzmiał: trochę wody, trochę mleka, dwa jajka, trochę mąki razowej i reszta zwykłej mąki pszennej, szczypta soli, odrobinę oleju rzepakowego. No ale tak wygląda mój przepis, nigdy nic nie odmierzam :P

Zatem relację zacznę tak:

  • Usmażyłam całą górę naleśników (z dodatkiem mąki razowej, bo zawsze robię takie).

          k

  • Pęczek (pęk??) szpinaku wypłukałam w wiadrze z wodą, potem przepłukałam jeszcze prysznicem i pozwoliłam mu ocieknąć nad wanną ;- ).j
  • Oderwałam i wyrzuciłam ogonki liściowe, zostawiając same blaszki.f

 

  • Liście pokroiłam (a właściwie zszatkowałam, jak się szatkuje dla kur albo małych świnek)

          j

  • Obrałam czosnek

          f

  • Na dużej patelni roztopiłam łyżkę masła, zanim się zarumieniło wcisnęłam czosnek i przełożyłam szpinak (na raty, bo na raz się nie zmieścił).

          g

          k

  • Posoliłam, dodałam trochę pieprzu, smażyłam parę minut, aż zrobiło się go malutko; dodałam pokrojony w kostkę żółty ser. Szpinak należy doprawić tak, aby miał wyrazisty smak – mój na patelni wydawał się nawet zbyt słony, a gotowe naleśniki okazały się doprawione odpowiednio.

          k

  • Kiedy ser się trochę stopił, wyłączyłam gaz

          k

  • I jeszcze ciepłym farszem przełożyłam naleśniki.

          k

Świeżych liści było tyle, że zastanawiałam się, co zrobię z resztą farszu i już planowałam jego zamrożenie. A okazało się, że po przygotowaniu wystarczyło mi go na 7 naleśników.

          j

Usmażyłam ich znacznie więcej, dlatego dziś kupiłam jeszcze dwa pęczki szpinaku. Resztę (gotowych już naleśników) planuję zamrozić – dobrze mieć gotowy obiad na dni, kiedy nie da się go ugotować.

Gotowe naleśniki odgrzewałam na patelni. Przeważnie podaje się z sosem czosnkowym, ale dla  urozmaicenia (i dodatkowego podniesienia kaloryczności ;- )) można zapiec z żółtym serem: po obróceniu podgrzewanego naleśnika, położyć na wierzchu plasterek sera, przykryć i czekać, aż się zacznie topić.

          j

Ogólnie wyszły naprawdę pyszne! Nawet Monika sporo zjadła, choć na początku kazała sobie wyjmować „zielone”, potem wystarczyło, że udaję, że je wyjmuję, a potem już jadła jak leci. Dodam, że moje dziecko to straszny niejadek i takie zjedzenie należy traktować w kategorii dużego sukcesu :- )

Równolegle zrobiłam wersję dla alergika, aby i Staś skosztował szpinakowych pyszności. Czyli:  naleśniki na jego mleku, tzn. Bebilon Pepti, szpinak (drobniej pokrojony) podsmażany na oleju i bez sera żółtego. Niestety, okazało się, że szpinak bez sera raczej się wysuszył w wiórki niż rozgotował i ta jego wersja była znacznie mniej interesująca… Chyba specjalnie mu nie smakowało, aczkolwiek coś tam zjadł i nowego smaku skosztował :- )



czwartek, 05 czerwca 2014

Powoli kończę testowanie produktów z TESCO. A wszyscy chętnie mi w tym pomagają :- )

Chrupki

k

k

Chrupiące, mocno orzechowe. Miały duże wzięcie, szybciutko zniknęły.

Fajny mają też skład; bez żadnych niepotrzebnych dodatków: kasza kukurydziana, orzechy arachidowe (aż 32 %), olej rzepakowy i sól. I tylko tej soli trochę za dużo, chrupki są odrobinkę za słone. Tzn. dla mnie dobre, ale dziecku przez to trochę ograniczyłam – a dziecko było bardzo niezadowolone :- )

Jabłka

k

Nie znałam tej odmiany (a trochę odmian znam :P). Ale odpowiada mi, bo takie właśnie jabłka lubię: słodkie, nie za twarde, bez grubej, nawoskowanej skórki. Wygodnie zapakowane, zdrowe, bez uszkodzeń. Polecam!

Dzieciom też smakowały :- )

k

A całe to testowanie zawdzięczam Talk Marketing!

 

A na kolejne zakupy w TESCO dostałam taki oto prezencik :)

 k

W nagrodę za zaangażowanie w kampanię.

Ale wszystko nie może być różowo, znów mam zastrzeżenia do firmy kurierskiej DPD.

Przesyłkę z kartą odebrałam ze swojej skrzynki  (po telefonie kuriera, że ją tam zostawił). A zezłościłam się dopiero wtedy, gdy zobaczyłam rozmiar przesyłki, która nie miała prawa się w skrzynce zmieścić. A panu kurierowi się udało! Tyle, że po wyjęciu koperta wyglądała tak:

 j

k

 

Bo to był straszny problem podjechać windą i dać mi ją do ręki? Chyba byłoby szybciej, niż wciskać twardą przecież kopertę przez szparę skrzynki…

I nadal nie wiem, czy w firmie panuje taka polityka traktowania przesyłek, czy może to był ten sam kurier, który kiedyś podrzucił mi przepakowaną przesyłkę i szybko uciekał? Może tak podchodzi do swojej pracy? A może pamiętał ostatnie dostarczanie i bał się zapukać do moich drzwi? Ja pamięci do twarzy nie mam, mógł pukać śmiało ;-)



Ciągle można zamawiać próbki szamponu na everydayme.pl

k

Do mnie przyszła wczoraj druga próbka (można zamawiać na raz, ja się zagapiłam i najpierw zamówiłam tylko jedną, dopiero potem domawiałam drugą).

Warto wypełniać ankiety (jeśli ktoś lubi, bo nie wszyscy lubią).

Mnie znów udało się w Ipsos Access Panels uzbierać tyle punktów, aby je wymienić na bon zakupowy:

k

Dość dużo czasu teraz mi to zajęło, bo ankiet jakby mniej. Ale to zawsze się zmienia: czasem codziennie jakaś ankieta, innym razem i dwa tygodnie nie ma żadnej. Ale wysiłek niewielki, a zakupy bez pieniędzy się fajnie robi :)

Mężowi też udało się wygrać trójpak nowych wariantów Żywca.

k

Jemu jednak degustacja poszła ekspresowo i zanim ja wpadłam na to, żeby zrobić zdjęcie, zostały puste butelki :)

Ale zgodził się ze mną, że najlepsze jest Białe. I chyba nie tylko my tak myślimy; podobno wygrywa i to właśnie Białe ma największe szanse na stałe zagościć na sklepowych półkach.

Bardzo mnie to cieszy - nie lubię piwa jakoś bardzo, ale czasem mam ochotę napić się dla orzeźwienia. A Białe się świetnie do tego nadaje: lekkie, bez goryczki, lekko kwaskowate. W sumie to ten smak trochę mi się z rosyjskimi szampanami kojarzy (a to jest dobre skojarzenie) :)

Rejestrując się w klubie BoboVita można dostać poradnik dotyczący rozszerzania diety i w ogóle żywienia dziecka, a także próbki produktów :)

l



Tagi: bobovita
08:03, a_sz1
Link Komentarze (2) »

Zbliża się mundial w Brazylii, a to świetna okazja do zarobienia – nie tylko na kibicach :- ) O Brazylii robi się głośno, wielu producentów przeróżnych marek także wypuściło dedykowane jej produkty.

Jednym z nich jest MK Cafe Brazylia.

MK Cafe na swoim FP urządził konkurs, w którym można było wygrać opakowanie tej kawy,  mnie też udało się znaleźć w gronie laureatów.

k

Kawa jest delikatna, lekko słodkawa, bez kwaśnej nuty i bez nadmiaru goryczki. Czyli właśnie taka jak lubię!

Tak sobie myślę, że producent próbuje w nas wyrobić skojarzenie tej kawy z brazylijską sjestą, że nie wpadł na pomysł dedykowania jej kibicom - bo im w czasie meczu dodatkowy wzrost ciśnienia nie jest chyba potrzebny ;)



Katalog-blogow.pl