Kategorie: Wszystkie | gratisy i testowania | kuchnia | o dzieciach
RSS
czwartek, 17 lipca 2014

INUBI to zapachy inspirowane żywiołami.
Jak można wyczytać na ich stronie internetowejNajwiększą inspiracją dla INUBI są ludzie, emocje i muzyka Andreasa Vollenweidera, bowiem komponowanie nut zapachowych jest dla nas dotykaniem delikatnych strun harfy ludzkich emocji ukrytych w perfumach”.

Dostępnych jest sześć zapachów, damskie Flame, Storm, Rain, Wind i męskie Earth i Fire „ciekawe, tajemnicze, i eleganckie. Wszystkie kompozycje mają swój niepowtarzalny styl i osobowość. Każda kompozycja to finezyjny mariaż szlachetnych nut perfumeryjnych, długotrwale rozwijający się na skórze.”

k

Ja swoje próbki dostałam jako nagrodę w minikonkursiku zorganizowanym na ich FP czyli tutaj. Jestem w trakcie ich poznawania, za wcześnie, by powiedzieć, który z tych perfum ma szansę stać się moim ulubionym. Próbki są ładnie zapakowane w kartonowe okładki, każda ma 1,5 ml objętości i znajduje się w buteleczce z atomizerem.

g

a

Na stronie internetowej producenta można kupić zarówno perfumy we flakonach o pojemności 100 ml (279 zł), perfumy w pomadzie (49 zł), jak i próbki  takie, jak te, które ja dostałam (8zł).

INUBI to francuskie perfumy, produkowane we Francji, ale etykietki są w całości w języku polskim - co bardzo mi się podoba, bo świadczy o poważnym traktowaniu także polskiego klienta.

Dodam jeszcze, że w lipcu, w każdy piątek, jest szansa na zdobycie takich próbek na facebookowym profilu INUBI, informacje na ten temat zamieszczone są w poście z 11 lipca :) Może warto spróbować i przekonać się na własnej skórze, jak pachną na niej francuskie perfumy :)

Bardzo się zdziwiłam, kiedy dostałam sms, że właśnie została do mnie nadana przesyłka przez paczkomaty, a nadawcą jest facebook.nagrody@paczkomaty.pl. Bo przecież nie pamiętałam, żebym w jakimś ich konkursie coś wygrała.

I rzeczywiście nie wygrałam, a otrzymany kubek to upominek, jaki mógł dostać każdy, kto w odpowiednim czasie się u nich zarejestrował.

g

Bardzo fajny kubeczek, taki fikuśny ;) Choć trochę mały jak na moje potrzeby.



czwartek, 10 lipca 2014

Pierwszym produktem firmy Sylveco, który poznałam, był Lekki krem brzozowy. Zaskoczył mnie totalnie: swoją lekkością, delikatnością, uniwersalnością i mocą nawilżania. Pisałam o nim tutaj.

Teraz mam okazję wypróbować Kremowy żel do ciała. Udało mi się znaleźć w gronie osób, które zostały wybrane na profilu FB Sylveco do testowania tego produktu.

Przesyłka dotarła szybko, była dobrze zapakowana i poza żelem, znalazłam w niej całe mnóstwo próbek innych produktów firmy. Bardzo się cieszę, bo dzięki nim mam okazję lepiej poznać te genialne kosmetyki.

h

Naturalne, proste i w tej prostocie genialne. Bo zobaczcie skład tego żelu:

Woda,  Glukozyd laurylowy,  Betaina kokamidopropylowa,  Gliceryna,  Masło avocado,  Panthenol,  Kwas mlekowy,  Oleinian glicerolu,  Guma guar,  Benzoesan sodu,  Olej rokitnikowy,  Olejek z werbeny egzotycznej.

Jak podaje producent, żel jest hipoalergiczny, charakteryzuje się fizjologicznym pH, łatwo się pieni, a piana równie łatwo się spłukuje. Zawiera łagodne, ale skuteczne środki myjące. Składniki żelu mają działanie zmiękczające i odbudowujące warstwę lipidową skóry, a także poprawiają kondycję skóry skłonnej do zaczerwień (wyciąg z liści ruty). Cytrusowa nuta zapachowa pochodzi z naturalnego olejku eterycznego z werbeny egzotycznej.(informacje zaczerpnęłam ze strony producenta, czyli stąd)

h

A jakie jest moje wrażenie?

Zacznę od zapachu, bo dla mnie jest on bardzo ważny – choć nie wpływa na skuteczność kosmetyku, ma duży wpływ na przyjemność jego używania.

Zapach żelu bardzo mi się spodobał.  Jest świeży, orzeźwiający, cytrusowy, ale nie jest to typowy zapach cytrynowy, jaki często spotyka się w chemicznych środkach czyszczących. I całe szczęście, bo dzięki temu nie kojarzy się ze środkami do czyszczenia toalet (a tego się trochę bałam, słysząc o zapachu cytrusowym). Jest bardzo przyjemny i miły dla nosa, wyraźny, ale delikatny, nienachlany. Mężowi kojarzy się z cukierkami, ale nie potrafi sobie przypomnieć, z jakimi

Żel pieni się dość delikatnie, ale ta piana jest dość trwała, jedna aplikacja na gąbkę w zupełności wystarcza do umycia całego ciała. Równocześnie rzeczywiście łatwo się spłukuje.

g

Skóra pozostaje pachnąca, gładka i nawilżona. Rzadko po kąpieli nawilżam dodatkowo ciało, po tym żelu w ogóle nie było takiej potrzeby (a wodę mam twardą, krakowską).

Spodobała mi się również butelka żelu – prosta, klasyczna, przejrzysta. Również pełna prostoty etykieta, skromna i  bardzo w stylu Sylveco bardzo mi odpowiada.

Znaczenie ma dla mnie także fakt, że Sylveco to polska firma, produkująca naturalne kosmetyki z wykorzystaniem naturalnych tri terpenów z kory brzozy. A także to, że firma działa na moim rodzinnym Podkarpaciu :)

Fajna jest też ich strona internetowa, gdzie można znaleźć wyczerpujące informacje o każdym produkcie: jego opis, zastosowanie, działanie i INCI czyli skład. A także można kupić każdy z produktów w sprzedaży wysyłkowej, płacąc 15 zł za przesyłkę (przy zakupach za co najmniej 200 zł przesyłka gratis - informacja z regulaminu sklepu), albo znaleźć informacje, w jakich sklepach stacjonarnych można produkty Sylveco kupić.

Wystarczyło znaleźć się w pierwszej setce komentujących konkursowy wpis, aby otrzymać próbki kosmetyków infuzyjnych YONELLE.

Próbki dotarły ładnie zapakowane, razem z katalogiem.

g

k

Wpis znalazłam oczywiście na FP Yonelle, a otrzymane kosmetyki to produkty intensywnie działające, przeznaczone do skóry dojrzałej 40+. Ale i mnie nie zaszkodziły :)

Choć kampania Ekstra Żytniej już dawno się skończyła, Talk Marketing nie pozwala mi o niej zapomnieć. Taką miłą "przypominaczką" stał się upominek, nagroda za aktywny udział w kampanii:

g

h

g

 

Pozostaje powiedzieć: Na zdrowie! :)

Macie czasem tak, że w domu nie ma nic do jedzenia?
Albo coś tam jest, ale macie ochotę na coś ciepłego, jednak nie macie czasu albo ochoty na gotowanie normalnego obiadu?

Ja w takiej sytuacji przeważnie sięgam po makaron – makaron, zwłaszcza razowy, zawsze staram się w domu mieć.

Makaron z sosem to już porządne danie. Sos do makaronu można zrobić z czegokolwiek. Wystarczy podsmażyć na oleju dwie łyżki koncentratu pomidorowego i trochę doprawić. Z dodatkiem czosnku i natki pietruszki powstanie prawie profesjonalny sos.

Innym sposobem na szybki sos do makaronu może być sos pietruszkowy. Coś na kształt pesto – ale o natkę pietruszki łatwiej w przeciętnym polskim domu niż o bazylię, zwłaszcza że natka mrożona nadaje się tak samo dobrze.

f

Pokrojoną drobno natkę pietruszki utarłam razem z odrobiną soli, oleju i słodkiej papryki w proszku.

g

Powstałe danie było bardzo smaczne, mocno aromatyczne i całkiem zdrowe, bez obiekcji dałam je też dzieciom, które je jadły, aż im się uszy trzęsły :)

l

poniedziałek, 07 lipca 2014

Kiedy udało mi się wygrać konkurs na FP Lubelli, w nagrodę spodziewałam się dostać ich produkty, z których zresztą też bardzo bym się ucieszyła.

Ale to, co dostałam, ucieszyło mnie jeszcze bardziej!

j

Łyżka z funkcją wagi, o dokładności 0,1 g i maksymalnym obciążeniu 300 g.

Bardzo przydatny gadżet. A do tego fajna zabawka :)

Dowiedziałam się już na przykład, że cztery czereśnie ważą 28,5 g

j

łyżka cukru 27,4 g,

d

a deserek w słoiczku 221,5 g

e

piątek, 04 lipca 2014

Jak zachować lato na zimę? Wystarczy je zamrozić!

j

Warzywa rosnące w gruncie, zbierane latem, w słoneczne dni mają znacznie mniej wszelkich szkodliwych substancji niż nowalijki, które kupujemy w innych porach roku. Bo w sprzyjających warunkach lepiej, szybciej rosną i nie wymagają tak intensywnego nawożenia i ochrony chemicznej (czyli oprysków). Odpowiednia ilość słońca ogranicza też zawartość trujących azotanów (które nie są gromadzone w roślinach, tylko szybko przekształcane w białka).

k

Dodatkowo takie warzywa są bardziej aromatyczne i po prostu smaczniejsze.

A w trakcie mrożenia prawie nie tracą nic ze swoich właściwości.

Dlatego ja robię zapasy szczypiorku, koperku i natki pietruszki.

h

Wystarczy je umyć, pozwolić przeschnąć, a potem drobno pokroić i zamrozić w szczelnych pojemnikach. I przez cały rok można dodawać do zup, sosów, kanapek, sałatek, jajecznicy

Witaminowa bomba i bogaty smak!

h

Ja szczególnie zawsze staram się dodawać trochę „zamrożonych witamin” do potraw dla dzieci, zwłaszcza tych z mięsem lub jajkami. Obecna w warzywach witamina C umożliwia przyswajanie obecnego w nich żelaza, a rosnące dzieci potrzebują go szczególnie dużo, by uniknąć anemii.

j

k

A te długopisy marki Schneider to wygrana w losowaniu na profilu firmy AZ Biuro.

Już jakiś czas temu, w nagrodę za aktywność na ich profilu FB, dostałam od Royal Brand zestaw ich przypraw. Przydają mi się na co dzień, ale przeważnie nie pamiętam, aby robić zdjęcia. A wczoraj o tym pamiętałam, więc przedstawiam przepis na obiad (uwaga – tłusty!).

Żeberka pieczone, w zaprawie z dodatkiem kminu rzymskiego

 h

Cała sztuka ich przyrządzenia, to zrobienie odpowiedniej zaprawy i odpowiednio długie trzymanie w piekarniku.

Tym razem do podstawowej zaprawy – czyli woda, olej, sól, słodka papryka, czosnek, pieprz ziołowy – dodałam także kminu rzymskiego.

k

Jeśli nie mam czasu (albo ochoty) na częste doglądanie mięsa w piekarniku, używam folii do pieczenia.

k
Zaprawione mięso wkładam do folii, zawiązuję i umieszczam w gorącym piekarniku. Po ok. 1,5 godziny obiad gotowy – wystarczy dodać ziemniaki i „zieleninę”.

k

Dotąd nie używałam kminu rzymskiego, nie za często używałam też zwykłego kminku. Ale żeberka z tą przyprawą smakowały bardzo dobrze – nabrały dodatkowego aromatu, który też pozwolił łatwiej zaakceptować tłustość potrawy.



1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 24
Katalog-blogow.pl