Kategorie: Wszystkie | gratisy i testowania | kuchnia | o dzieciach
RSS
poniedziałek, 08 września 2014

Cudowny prezent dostałam za wyróżnienie w konkursie organizowanym na FP Jane Iredale - czyli marki kosmetyków mineralnych.

k

Kosmetyki mineralne zdobywają coraz większą popularność, ponieważ są naturalne, bezpieczne dla każdego rodzaju skóry, nie zatykają porów, po nałożeniu są niezwykle trwałe. Wszystko dzięki temu, że w ich skład wchodzą wyłącznie odpowiednio dobrane, naturalne minerały.

k

Poza wszystkimi zaletami, kosmetyki mineralne mają jedną wadę: są bardzo drogie. Raczej nie mogę sobie pozwolić na to, żeby je kupować...

Dlatego taka nagroda sprawiła mi naprawdę dużą przyjemność :)

piątek, 05 września 2014

Kolejna nowość od Zeptera (najbardziej znanego z produkcji garnków) to linia kosmetyków dla dzieci.

Śledząc polski profil Zeptera na facebooku, można "załapać" się na przeróżne akcje promocyjne. Tym razem 100 pierwszych osób miało szansę otrzymać kosmetyk z tej nowej linii. Ja dostałam piankę do mycia.

k

Pianka znajduje się w niewielkiej, 200 ml buteleczce z pompką.

h

 

Pianka okazała się bardziej żelem niż pianką - z pompki wyciska się na rękę gęsty, jasny żel, który dopiero po potarciu zmienia się w delikatną, białą piankę.

h

 

Żel jest bardzo wydajny i delikatny, naturalny. Zawiera wyciąg z fiołka trójbarwnego i nagietka, pachnie delikatnie ziołowo (mnie ten zapach kojarzy się ze słodką herbatką rumiankową) :)

W sumie -zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

Więcej o kosmetykach z linii Swiss Nature Baby firmy Zepter można dowiedzieć się z ich strony, na której zresztą można kupić wszystkie ich produkty.

 

Na tej stronie dowiedziałam się, że to co dostałam, nazwali tu "płynem do kąpieli". Co dziwi mnie o tyle, że po angielsku nazywa się to FOAM, a i jestem przekonana, że na polskiej naklejce na kartoniku przeczytałam "pianka". Ale już tego nie sprawdzę, bo kartonik przejęły dzieci i tak się nim zaopiekowały, że go już wyrzuciłam :) Ale to w sumie nieważne przecież: jak zwał tak zwał, najważniejsze, że dobrze myje i pielęgnuje :)

czwartek, 04 września 2014

Primavika, czyli producent zdrowej żywności, w tym różnych maseł orzechowych, poprzez liczne konkursy aktywnie prowadzi  promocję na swoim FP, czyli tutaj.

Mnie się w jednym konkursie udało zdobyć nagrodę. Po drodze niestety przesyłka się uszkodziła i słoiczek z pulpetami Weguś nie dotarł – na szczęście masła: orzechowe i migdałowe nie ucierpiały.

l

Oczywiście, od razu przystąpiliśmy do konsumpcji.

k

k

Smakowało! :)



Z ciekawości dodałam także masła orzechowego do szarlotki - smarując nim dolne ciasto, pod jabłkami.

Wyszła przepyszna, z delikatnie dobywający się orzechowym smakiem. Polecam!

k

poniedziałek, 01 września 2014

Traveller Hippo od OKT Kids dotarł do mnie już jakiś czas temu, ale niesprzyjająca pogoda, a także różne komplikacje sprawiły, że najpierw trafił na półkę – bo nie byliśmy w stanie zorganizować żadnej wycieczki.

k

Ale w ostatni wakacyjny weekend wreszcie udało się nam pojechać z dziećmi do babci i nareszcie była okazja wypróbować go „w terenie”.

l

l

Jego duża pojemność pozwoliła mi wygodnie spakować do niego całe jedzenie, jakie potrzebowałam na weekend dla synka – jest alergikiem i na wszelki wypadek zawsze mam przy sobie jedzenie przygotowane specjalnie dla niego.

W Travellerze bez problemu zmieściła się puszka z mlekiem modyfikowanym, butelka, słoiczki z jedzeniem, łyżeczki, kaszki, chrupki. Słowem – wszystko, co konieczne.

l

W sobotę wybraliśmy się na dłuższy spacer, a wtedy Traveller świetnie sprawdził się w roli koszyka piknikowego. Włożyłam do niego znów słoiczki z jedzeniem, soczki, ciasteczka. Jego wielkość pozwala na zabranie naprawdę wielu rzeczy. Wszystko pozostaje na swoim miejscu, łatwo jest wyjąć potrzebną rzecz bez grzebania na oślep (jak to czasem wygląda przy szukaniu czegoś w torbie). I co najważniejsze – nic nie jest pogniecione, pokruszone ani wysypane!

 

Traveller Hippo dzieli przestrzeń na kilka części, co ułatwia utrzymywanie się wszystkiego na swoim miejscu. Nakładana półka w środkowej części znajduje się dalej od dna, więc to w tym miejscu można zmieścić np. puszkę z mlekiem dla dziecka.

k

Półeczka pewnie trzyma się na ściankach, zabezpieczając zawartość przed zgnieceniem. Wygodna rączka i wydzielenie komórek na półce podnosi jej funkcjonalność.

k

Nie jestem pewna, czy zamykanie na prostą zaczepkę stanowi wystarczające zabezpieczenie przed otworzeniem się pudełka i wysypaniem się zawartości – choć ja wiele razy już je otwierałam i zamykałam, a potem po prostu łapałam za uchwyt i taki wypadek mi się nie zdarzył. Elastyczna, chowająca się w wieku rączka oszczędza miejsce np. w bagażniku samochodu i pozwala na wygodne układanie na Travellerze innych (oczywiście, niezbyt ciężkich) rzeczy.

Przejrzyste ścianki pudełka pozwalają bez otwierania ocenić, czy szukany przedmiot jest w nim, czy też trzeba go szukać gdzie indziej.

h

Co ważne, pudełko od OKT jest też bardzo estetyczne, w delikatnych, przyjemnych barwach. Córeczce zwłaszcza spodobał się latawiec, zwłaszcza że teraz ma etap fascynacji latawcami, które puszcza jej tata.

Tym samym pojedynek

Traveller Hippo : torba

zostaje u nas jednogłośnie rozstrzygnięty na korzyść Travellera!



Kolejną kampanią STREETCOM, w której mam przyjemność brać udział, jest kampania URO-GINEintima.

h

Jest to kompleksowy program ochrony zdrowia intymnego, obejmujący zarówno układ moczowy jak i płciowy.

Linia URO-GINEintima podzielona jest na trzy kroki, odpowiednie do kolejnych stadiów dolegliwości:

Wykrywanie, działanie i utrzymanie.

k

Część UROintima obejmuje preparaty zwalczające występujące już zakażenie dróg moczowych (krok 2 – działanie): FuragiActive zawierający furaginę (lek dostępny bez recepty)

oraz ŻurawinActiv MAX, oparty na ekstrakcie z żurawiny, zawierający największą na polskim rynku dawkę proantocyjanidyn, a także ekstrakt z liści szałwii działający antyseptycznie oraz witaminę C, obniżającą pH moczu.

Do utrzymywania zdrowia dróg moczowych (krok 3 – utrzymanie) przeznaczony jest suplement diety ŻurawinActive, zawierający niższą niż w ŻurawinActiv MAX dawkę żurawiny, oraz wyciąg z liści szałwii i witaminę C, czyli związki mające wpływ na ogólną odporność organizmu.

GINEintima to także trzy kroki, pozwalające na zachowanie zdrowia intymnego kobiety.

Samodzielne wykrycie źródła dolegliwości (czyli krok 1 – wykrywanie) jest możliwe dzięki testowi pH, umożliwiającemu poznanie rodzaju zakażenia w przypadku występowania niepokojących objawów (pieczenie, swędzenie, upławy).

Niski odczyn wydzieliny z pochwy wskazuje na zakażenie grzybowe, wyższy – na bakteryjne, a przekraczający pH 4,7 – rzęsistkowe. W dwóch pierwszych przypadkach, można podjąć próbę samodzielnego leczenia się, za pomocą preparatów stanowiących krok 2 (działanie) linii GINEintima: tabletki dopochwowe ActiCand 30 i krem CloriActive przy zakażeniu grzybowym

lub żel dopochwowy VagiActive o działaniu antybakteryjnym, jeśli przeprowadzony test wykazał, że to bakterie są źródłem problemu.

(W przypadku podejrzenia rzęsistkowicy należy niezwłocznie udać się do lekarza!)

Po wyleczeniu, w celu zachowania zdrowia intymnego, do codziennej higieny polecany jest żel ActiveProtection: delikatnie myjący, łagodzący podrażnienia i chroniący przed infekcjami.

 j

W skład mojej paczki ambasadorskiej weszły ulotki dotyczące linii URO-GINEintima, zawierające testy do samodzielnego badania pH.

k

Można je stosować nie tylko w przypadku wystąpienia infekcji, ale także profilaktycznie, aby wcześnie wykryć początki zakażenia – co pozwala do niego nie dopuścić.

Test pH może też być użyty do innego celu (choć producenci nic o tym nie wspominają). A mianowicie przy jego użyciu panie w końcowym etapie ciąży mogą się uspokoić, sprawdzając czy wilgoć pojawiająca się na bieliźnie to fizjologiczna wydzielina albo odrobina moczu, „wyciśnięta” z pęcherza przez wiercące się dziecko, czy początki odpływania wód płodowych – które mają odczyn zasadowy.

Wykonanie testu nie stanowi żadnego problemu, tak samo odczytanie wyniku poprzez porównanie ze skalą barwną umieszczoną na ulotce. Wszystkie informacje są dokładnie przedstawione na ulotce dołączonej do każdego testu.

h

(test widoczny na zdjęciu wykorzystałam niezgodnie z przeznaczeniem – potraktowałam go mlekiem, którego odczyn jest zasadowy - stąd kolor niebieski)

k

W paczce ambasadorki znalazł się UROintima ŻurawinActive, pozwalający utrzymać zdrowie dróg moczowych.

(Ja ostatnio na szczęście mam z tym spokój, ale w czasach bardziej "terenowych", gdy nie sposób było mi się ustrzec od chłodu i deszczu, niestety, zapalenia dróg moczowych nie były mi obce, a wtedy zawsze pamiętałam właśnie o preparatach żurawiną)

oraz żel GINEintima ActiveProtection.

h

Żel bardzo mi się spodobał: w małej, poręcznej buteleczce. Co prawda ogólnie wygodniejsze są środki w butelkach z pompką,  które zajmują jednak więcej miejsca. Co ważne, żel bardzo łatwo się otwiera, nawet mokrymi dłońmi. Świetnie się pieni, tym samym jest bardzo wydajny. A równocześnie łatwo się spłukuje.
Słowem, które moim zdaniem najlepiej opisuje ten żel jest DELIKATNOŚĆ: delikatny zapach, delikatny w działaniu.

Polecam!

Więcej i dokładniej o linii produktów można poczytać na stronie www.mojaintima.pl

Natomiast jeśli ktoś zainteresował się Streetcom i chciałby sam uczestniczyć w kampaniach, pozwalających na darmowe testowanie przez siebie i swoich znajomych przeróżnych produktów, wystarczy się zarejestrować, klikając poniższy link:

g

środa, 20 sierpnia 2014

Bardzo zaskakującą - i niezwykle miłą - przesyłkę dostarczył mi ostatnio kurier.

l

Potrzebowałam paru chwil, aby sobie uzmysłowić, że musi to być nagroda za odpowiedź w konkursiku na facebookowym profilu Nestle.

Bo konkurs wyglądał raczej niepozornie, więc spodziewałam się jakiegoś drobiazgu. A dostałam pełną torbę, w której znalazł się szeroki przegląd produktów i marek należących do Nestle

l

Znalazłam tam i słodkości

j

i duże opakowanie kawy Nescafe

l

i produkty dla dzieci

k

i coś na śniadanie

k

i pomoc w przygotowaniu obiadu

l

Dzieciom też się przesyłka podobała :)

k

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Sezon na cukinie trwa w najlepsze.

I choć w przepisie na oryginalne, węgierskie leczo nie ma śladu cukinii, w naszej rodzimej kuchni to właśnie cukinia jest nieodzownym składnikiem tego dania, zapewniającym mu odpowiednią konsystencję i łagodzącym zbyt pikantny, jak na nasze kubki smakowe, smak tej potrawy. Takie leczo lubimy i takie będziemy gotować! :)

k

To jedno z tych dań, które świetnie nadaje się na obiad i kolację, którym można podjąć gości i które trzymane 2-3 dni w lodówce, a nawet zamrożone, nic nie traci ze swego smaku. Obecność dużego garnka pełnego lecza w lodówce pozwala przez kilka dni nie martwić się gotowaniem obiadu - bo przecież wystarczy go podgrzać, by sycący i zdrowy obiad znalazł się na stole!

Ja zawsze gotuję pełny, duży garnek, zwłaszcza jeśli plany na następne dni uniemożliwiają mi zaplanowanie dłuższego pobytu w kuchni. A nadmiar przekładam do plastikowego, szczelnego pojemnika i zamrażam - i mam gotowy obiad na kryzysowy dzień.

Dlatego podawane przeze mnie proporcje dotyczą sporej porcji potrawy. Zawsze można je zmniejszyć o połowę (albo jeszcze bardziej).

Składniki:

  • 1 kg mięsa (np. łopatka)
  • 0,5 kg kiełbasy
  • duża cebula
  • 3-4 papryki
  • 1 duża lub 2 mniejsze cukinie
  • duża garść fasolki szparagowej (niekoniecznie)
  • 3 duże pomidory (lub przecier pomidorowy)
  • przyprawy: sól, świeżo zmielony pieprz, pieprz ziołowy, papryka słodka (1 łyżka), ziele angielskie, liść laurowy
  • olej do smażenia

Wykonanie:

Cebulę pokroić.

Mięso pokroić w kostkę średniej wielkości, obsmażyć na oleju, dodać cebulę i przez chwilę smażyć razem.

a

Do dużego garnka nalać trochę wody, zagotować, dać przyprawy. Do wody przełożyć podsmażone mięso z cebulą.

Kiełbasę pokroić w plasterki, przełożyć do garnka.

k

Paprykę obrać, pokroić, wrzucić do garnka z gotującym się mięsem i kiełbasą.

k

k

k

Cukinię obrać ze skórki, usunąć gniazda nasienne, pokroić.

k

Wrzucić do garnka.

l

Fasolkę obrać, pokroić na krótkie kawałki, wrzucić.

l

Pomidory można obrać ze skórki, ale niekoniecznie. Ja kroję je dość drobno i wrzucam do garnka razem ze skórką.

Gotować, aż mięso i fasolka będzie miękka, a cukinia rozgotuje się, tworząc odpowiednio gęsty sos.

Jeśli potrawa jest za gęsta, można dolać trochę gorącej wody, jeśli za rzadka - gotować bez przykrycia, dodać więcej cukinii, ewentualnie trochę zagęścić mąką.

Dość często mieszać, aby nie przywierała do dna.

Skosztować, doprawić do smaku.

Smacznego!

k

Na wyniki w konkursie zorganizowanym na FP Nesvity trzeba było czekać wyjątkowo długo. Co więcej, na próżno można było szukać w regulaminie daty ich ogłoszenia.

Ale warto było czekać, bo kiedy w końcu się pojawiły, były bardzo miłe :)

k

Nagrodą w konkursie był zestaw owsianek w różnych smakach, gotowych do zjedzenia po zalaniu wrzącą wodą (i jedna zalewana mlekiem) i urocza miseczka, idealna do ich przyrządzania.

j

Estetycznie, zdrowo, smacznie :)

Nagrodą w konkursie organizowanym na FP DeCare Przysmaki kuchni świata był zestaw bulionów House of Asia.

j

Udało mi się taki zestaw wygrać :)

Nie używam takich "wspomagaczy smaku" zbyt często, bo unikam karmienia siebie i dzieci glutaminianem sodu, ale czasem bulion się przyda je, więc na pewno się nie zmarnuje :)

Szczególnie przypadł mi do gustu bulion krewetkowy, składający się aż w 26% z suszonych krewetek!

czwartek, 14 sierpnia 2014

Znacie Rooibos?
Nazywany herbatą, choć z krzewem herbacianym nie ma nic wspólnego. Napój stanowi napar z liści aspalatu prostego zwanego czerwonokrzewem  (dane i zdjęcie z Wikipedii).

f

Rooibos jest bogaty w przeciwutleniacze, obniża ciśnienie krwi, wspomaga układ odpornościowy, a nawet hamuje rozwój komórek nowotworowych. Jest bogaty w żelazo i zapobiega mdłościom, nie zawiera kofeiny – może być pity także przez dzieci i kobiety w ciąży.

Tyle z Wiki.

Sama pijam rooibos od czasu do czasu, uważam, że ma smak ciekawy, ale nie na tyle dobry, by go pić z dużą przyjemnością.

Dzięki  Astrze pierwszy raz spotkałam się z Rooibosem zielonym. I uważam, że jest to miłe spotkanie :)

h

Do testowania otrzymałam Rooibos z miętą i z trawą cytrynową.

t

I jeden i drugi napar jest bardzo łagodny, dominujący jest smak dodatku.

Rooibos z miętą smakuje jak delikatna herbatka miętowa wzbogacona dodatkowym, przyjemnym, łagodzącym jej wyrazistość smakiem. Jak to mięta, bardzo orzeźwiająca, nawet pita na gorąco. Z odrobiną cukru (albo owocowego syropu) i kostkami lodu, czyli na zimno, smakuje i orzeźwia jeszcze lepiej. Idealna na upalne dni lata!

k

Odpowiada mi również smak herbaty z trawą cytrynową – również delikatny i łagodny, lekko cytrynowy. Też świetnie smakuje na zimno i na gorąco.  Jasna, miła dla oka barwa naparu również wskazuje na delikatność.

l

Obydwie herbaty zdobyły moje serce i raczej na stałe zawitają w mojej kuchni. Zwłaszcza w cieplejsze dni . Polecam wszystkim fanom łagodności, którzy cenią subtelne smaki  i orzeźwiające, lekko pobudzające działanie.

m

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 24
Katalog-blogow.pl