Kategorie: Wszystkie | gratisy i testowania | kuchnia | o dzieciach
RSS
piątek, 28 marca 2014

A może pomożecie i zagłosujecie na naszą koszulkę? :)

Wystarczy kliknąć w ten link:

https://www.bebiklub.pl/konkurs/koszulka-na-zmiane/galeria/157

 

Każdego dnia można oddać trzy głosy.

Byłabym bardzo wdzięczna!

Tagi: konkurs
13:15, a_sz1
Link Komentarze (4) »

U mnie trochę się uspokoiło. Czekam na jakieś przesyłki, ale na razie nic nie przychodzi. Pewnie znów wszystko dotrze na raz  :)

A tymczasem przypominam o innych (poza Streetcom) agencjach, które również przygotowują kolejne kampanie.

Na przykład na stronie rekomenduj.to do 31 marca trwa rekrutacja do testowania kremów pielęgnacyjnych. Ale i inne kampanie podobno w przygotowaniu.

 h

 

 

Nowy projekt przygotowuje też trnd. Na razie nie informuje, co to takiego, ale zapowiada go taką oto grafiką:

h

Wśród komentujących przeważa zdanie, że mogą to być kosmetyki do włosów marki Aussie. Zobaczymy :)

Żeby zarejestrować się w trnd wystarczy kliknąć tutaj lub w baner:

t

 

Życzę powodzenia w rekrutacji - zarówno Wam, jak i sobie :)

wtorek, 25 marca 2014

A za zaangażowanie w kampanię Bepanthenu dostałam od Streetcom prezent:

t

f

Dzieciom się podoba :)

 

Bardzo streetcomowo się tutaj zrobiło ostatnio :) Ale bardzo mnie to cieszy, bo fajne mają kampanie :)

Dla zasady znów podaję link do rejestracji na ich stronie: Streetcom.

Producent suplementów diety Avetpharma co jakiś czas organizuje akcje, na których można zdobyć bezpłatne próbki ich produktów.

Jakiś czas temu dostałam Bratek Plus (o czym pisałam tutaj), teraz otrzymałam przesyłkę z taką zawartością:

c

v

Dodatkowo otrzymałam kod rabatowy na darmową przesyłkę.
Ponieważ mają całkiem przystępne ceny magnezu i tranu, złożyłam zamówienie i okazało się, że dostałam dodatkowe 10% rabatu :)

 

Informacje o produktach znajdziecie na stronie avetpharmasklep.pl

a o licznych akcjach promocyjnych - na facebooku, na przykład na stronie produktu CelluOFF.

czwartek, 20 marca 2014

Co zrobić, gdy "mięsożerne" dziecko z obiadu zjada tylko mięsko, skubnie ziemniaka a w sałatce tylko pogrzebie widelcem? Moje dziecko w ogóle nie bardzo chce jeść, a przekonanie do jakiejś sałatki graniczy z cudem. I co wtedy poradzić, by dostarczyć wszystkich składników, których rosnące dziecko przecież potrzebuje sporo?

Ja uciekam się do podstępu. I robię "pulpety przemytnicze"

m

Bo w mięsnej potrawie przemycam warzywa i płatki owsiane; pulpety ciągle smakują jak pulpety, ale dostarczają dziecku (i dorosłym mięsożercom też ;) ) witamin, soli mineralnych, błonnika...

Ze składników podanych w przepisie wychodzi ich całkiem sporo, u nas (na 2,5 konsumenta) wystarcza na dwa obiady

Składniki:

  • 0,5 chudego mięsa mielonego (np. z szynki)
  • jajko
  • liść kapusty
  • marchewka
  • pół pietruszka
  • ćwiartka cebuli
  • garść płatków owsianych błyskawicznych
  • mąka, olej, sól, przyprawy

 

Wykonanie:

Warzywa myję, obieram. Marchew i pietruszkę trę na tarce, cebulę i kapustę drobno kroję.

j

m

Do warzyw dodaję mięso, jajko, garść płatków owsianych, odrobinkę soli.

k

Wyrabiam wszystko ręką, kształtuję kulki, które następnie obtaczam w mące.

k

W rondlu stawiam wodę z przyprawami: ja dodaję słodką paprykę, liść laurowy, ziele angielskie, ząbek czosnku, pieprz ziołowy. Zagotowuję.

k

W tym czasie delikatnie obsmażam pulpety na gorącym oleju; tylko gotowane (bez obsmażania) byłyby bardziej dietetyczne, ale dzięki obsmażeniu aromat zamyka się w środku mięsnej kulki.
Przekładam do gotującej się wody z przyprawami.

j

m

Duszę pod przykryciem ok. 30 minut. Wyciągam pulpety, sos zagęszczam mąką z mlekiem.
Podać można na przykład z kaszą i surówką.

l

 

Wtedy nie denerwuję się, jeśli nawet dziecko z całego obiadu zje tylko pulpet :)

środa, 19 marca 2014

Bardzo się ucieszyłam, gdy dowiedziałam się, że zostałam ambasadorką serów marki Turek. Bo bardzo lubię sery! I żałuję, że tak mało je znam. Podobno jest ich ponad 500 rodzajów! Chciałabym nadrobić choć trochę zaległości w tej dziedzinie, a polskie, wysokiej jakości produkty marki Turek świetnie się nadają do wprowadzenia mnie w świat serów.

W paczce ambasadora znalazłam Camembert Aksamitny, Brie i twarożek NaTurek, w różnych smakach:

o

Ale to i tak tylko niewielka część dostępnego asortymentu marki Turek, gdzie można znaleźć m.in. Camembert z ziołami, z papryką, z grzybami, ale z żurawiną czy morelą.

Cały asortyment można znaleźć na stronie internetowej producenta, czyli tutaj.

Ale nie można od razu próbować wszystkiego, powoli trzeba kosztować, żeby docenić smak.

U mnie na pierwszy ogień poszedł Camembert naturalny.

u

Elegancko zapakowany, z delikatną, białą warstwą pleśni i miękkim, aksamitnym, kremowym wnętrzem.

j

m

W smaku delikatny, rozpływający się, a równocześnie wyrazisty. Trudno mi opisywać smak, tego trzeba po prostu samemu spróbować.

Mnóstwo jest przepisów z wykorzystaniem serów pleśniowych, łatwo je znaleźć w internecie na przeróżnych forach i na blogach kulinarnych, propozycje zastosowania można znaleźć też na stronie producenta, którą podałam wyżej. Ale ja na początek chcę "wgryźć się" w ich naturalny smak, aby potem umieć go łączyć z innymi składnikami, osobiście znaleźć połączenia, które najbardziej będą mi pasować.

Dotychczas spróbowałam tylko Camemberta usmażonego w panierce - i jestem pewna, że do takiego sposobu serwowania sera będę wracać. Danie jest gotowe w trzy minuty: cały serek zanurzyć w roztrzepanym jajku, obtoczyć w bułce tartej i usmażyć na gorącym oleju.

j

j

Skórka staje się rozkosznie chrupiąca, gorące, subtelnie aromatyczne wnętrze apetycznie wylewa się ze środka leniwym strumieniem... Pycha! Szybka, sycąca i dająca niesamowite wrażenia smakowe przekąska.

Podobno świetnie pasuje do niego żurawina - ale to doświadczenie ciągle przede mną. Jak i wiele innych.

 

Istotą kampanii Streetcom jest dzielenie się otrzymanymi produktami. Na pierwsze mini-przyjęcie przygotowałam swoją wersję "deski serów". Znalazł się na niej Camembert naturalny, Brie z pieprzem i NaTurek z rzodkiewką podany na chlebie.

k

h

Kolejne kawałeczki znikały dość szybko, choć kosztujący na wstępie zastrzegli, że za serami nie przepadają.

Pozostałe serki ciągle czekają na okazję, kiedy będę mogła poczęstować nimi jeszcze inne osoby; ze względu na chorujące dzieci zaplanowane już wcześniej spotkania przesunęły się w czasie.

  h

Piszę o sobie, jako o zupełnym laiku w sprawie serów. Bo tak się czuję, ale też nie jest tak, że nigdy wcześniej ich nie jadłam. Znałam sery pleśniowe, zaczęłam się w nich rozsmakowywać. Ale zaszłam w ciążę i wszędzie napotykałam "dobre rady", że serów pleśniowych nie należy jeść w ciąży, że można się zarazić groźną dla dziecka listeriozą. Lekarze na różnych portalach tak radzili, trzeba było się tego trzymać. Czasem gdzieś na końcu było wspomniane (a i to nie zawsze), że ten zakaz nie dotyczy serów produkowanych z mleka pasteryzowanego. A przecież doskonała większość oferowanych w Polsce serów pleśniowych produkowana jest właśnie z takiego mleka!!

Szkoda, że wtedy się nad tym nie zastanowiłam, że tak łatwo z nich zrezygnowałam. Bo przecież sery to doskonałe źródło białka i wapnia, składników tak potrzebnych w ciąży. Mogą stanowić doskonałe urozmaicenie w diecie, zastępując w pewnym stopniu np. mleko, którego wiele przyszłych mam nie potrafi przełknąć. Zresztą na różne rzeczy ma się w ciąży ochotę, ale im dieta bardziej zróżnicowana, tym dziwnych zachcianek jest mniej :)

Cały czas piszę o serach pleśniowych, a na uwagę zasługuje też twarożek, NaTurek.

g

Dostępny w ładnych kubeczkach, puszysty. I co najważniejsze - produkowany tylko z naturalnych składników. Że nie jest to normą wśród twarogów, przekonał się każdy, kto przy sklepowej półce czytał skład różnych serków, szukając czegoś odpowiedniego np. dla dziecka...

Mnie szczególnie przypadł do gustu NaTurek z rzodkiewką - delikatny, ale z charakterem rzodkiewkowym, odpowiednio doprawiony. Bez wyczuwalnych większych kawałków, za to cały delikatnie różowy. Dzięki czemu świetnie nadaje się np. do ozdobnych kanapeczek na przyjęcie, ale też zachęca dziecko-niejadka do sięgnięcia po kolorową kanapkę.

A całą tę przyjemność poznawania smaków zawdzięczam oczywiście Streetcom!

Dotarł wczoraj pendrive, nagroda w konkursie organizowanym przez portal Rodzina i kariera, projekcie współfinansowanym przez UE. Na pendrivie można nawet znaleźć logo Unii Europejskiej :)

p

p

 

To nie pierwszy organizowany na tej stronie konkurs, w którym nie tak trudno wygrać taką nagrodę.

Próbki Bepanthenu Baby Maści Ochronnej wczoraj wysłałam. Zwykłym listem, więc kilka dni raczej trzeba będzie na nie poczekać.

p

Żeby wszystko zmieściło się do koperty, musiałam trochę poskładać - dlatego po otworzeniu przesyłki proszę maść włożyć do pudełka, wyprostować ulotkę reklamową i wszystko razem włożyć do kosmetyczki, żeby wyglądało to jak należy :)

Po kilku użyciach prosiłabym o kilka słów (albo zdań) swojej opinii o produkcie. Tutaj, w komentarzach, albo na maila.

Będę też wdzięczna za potwierdzenie rekomendacji i wypełnienie krótkiej ankiety, którą Streetcom wyśle Wam na maila po zakończeniu kampanii.

Pozdrawiam i życzę samych zdrowych pup! :)

 

A w temacie Streetcom wspomnę tylko, że mają teraz okres dużej aktywności :) kilka kampanii już trwa, w przygotowaniu są kolejne.

m

Podobno ciągle można załapać się na kampanię mBanku, a dokładniej ich aplikacji mobilnej.

Taka moja mała rada dla zainteresowanych: ankietę weryfikacyjną proszę wypełniać w momencie instalacji tej aplikacji w telefonie, bo pytania są o takie rzeczy, których nie ma się prawa pamiętać już po instalacji :)

poniedziałek, 17 marca 2014

Znacie ShinyBox?

s

To pudełka pełne kosmetyków.

Co miesiąc można w nim znaleźć inne kosmetyki.

Na przykład w lutowe pudełko, które ciągle można zamówić, wygląda tak:

b

I można w nim znaleźć:

  • krem multifunkcyjny Bielenda CC 10w1
  • maskara JOKO Queen Size
  • olejek do masażu i kąpieli AROMATHERAPYBAR
  • maseczki błotne WHITE FLOWER'S EXPERIENCE
  • miniaturę profesjonalnego spraju do włosów GOLDWEL Big Finish.

Pudełka można zamawiać pojedynczo albo zamówić subskrypcję i co miesiąc dostawać niespodziankę. Subskrybentki często w pudełku dostają dodatkowy prezent, we wspomnianym lutowym pudełku był to profesjonalny żel do usuwania skórek wokół paznokci KOZMETICA AFRODITA.

Dodatkową zaletą subskrypcji jest to, że zawartość pudełka będzie niespodzianką - zawsze jednak są to kosmetyki wysokiej jakości.

Pojedyncze pudełko kosztuje 49 zł, czyli znacznie mniej, niż wynosi wartość zawartych w nim kosmetyków. Co więcej, pisząc recenzje otrzymanych kosmetyków oraz publikując np. zdjęcie pudełka, można otrzymywać punkty. Punkty dostaje się także za polecanie ShinyBox i za zakupy w sklepach partnerskich. Zebrane punkty można zamienić na pudełko kosmetyków :)

Aby dowiedzieć się więcej o ShinyBox albo zamówić kosmetyki, kliknij <tutaj>

Dziś przedstawię przepis na serowe oponki.

o

Chociaż trudno mówić o przepisie, jeśli nie podam ilości poszczególnych składników. A nie podam, bo ich nie znam - zawsze robię je "na wyczucie" i zawsze wychodzą :) Tym trudniej podać dokładne proporcje, że np. ilość potrzebnej mąki zależy od tego, na ile wilgotny jest ser i jak duże są jajka.

Całą sztuką jest wychwycenie odpowiedniej konsystencji ciasta - a to wcale nie jest trudne.

A składniki to:

  • biały ser
  • mąka pszenna
  • (ja dodaję trochę mąki razowej, dla wzmocnienia smaku i "przemycenia" witamin i soli mineralnych)
  • jajka
  • soda oczyszczona
  • cukier
  • ocet lub spirytus
  • olej do smażenia
  • cukier puder do posypania

m

Twaróg (ok. 600 g) rozdrobniłam nożem, dodałam trzy czubate łyżki mąki razowej, łyżeczkę sody, dwie łyżki cukru, dwa jajka, łyżkę octu. I na początek kilka łyżek mąki pszennej.

m

Zarobiłam ciasto. Jeśli po wymieszaniu wszystkich składników ciasto jest rzadkie i lepi się do rąk, trzeba dodać jeszcze mąki i ponownie zarobić. Czasem trzeba tak robić kilka razy. Jeśli przesadzimy i ciasto będzie za twarde, można dodać łyżkę śmietany.

Ciasto ma dobrą konsystencję wtedy, kiedy nie lepi się do rąk i daje się łatwo rolować w wałek.

m

Odcinałam ciasto po kawałku, rolowałam w wałek, który następnie przecinałam na odcinki, które sklejałam w kółka.

o

o

Teoretycznie oponki powinny być smażone na głębokim oleju - powinny tonąć po włożeniu i po chwili wypływać. Ale ja zawsze smażę je w ilości oleju, która sięga mniej więcej do połowy ich grubości. Zużywa się mniej oleju a smażą się równie dobrze :)

o

Smażyć z dwóch stron do uzyskania ciemnozłotego koloru, potem odsączyć na ręczniku papierowym.

Kiedy lekko przestygną, posypujemy przez sitko cukrem pudrem.

o

Udane oponki są miękkie i puszyste. I oczywiście bardzo smaczne :)

o

 
1 , 2 , 3
Katalog-blogow.pl