Kategorie: Wszystkie | gratisy i testowania | kuchnia | o dzieciach
RSS
wtorek, 31 grudnia 2013

A w nagrodę za to, że byłam aktywną ambasadorką Streetcom (tzn. angażowałam się w kampanię foodpanda.pl, w której akurat byłam), nie zapomniano o mnie, gdy wybierano ambasadora listopada; otrzymałam wyróżnienie.

Poza  miłymi słowami, razem z wyróżnieniem otrzymałam taki oto upominek:

empik

empik

czyli kartę prezentową do Empiku, do zrealizowania w salonach lub internecie, o wartości 50 zł.

Bardzo miła niespodzianka :)

 

Aby dołączyć do Streetcom i mieć szansę na udział w przeróżnych kampaniach, co wiąże się z otrzymywaniem za darmo lub z dużą zniżką różnych produktów, wystarczy kliknąć tutaj.

sobota, 21 grudnia 2013

Trnd udostępniła dziś ankietę końcową projektu Oral-B Professional Care 500. To najlepszy moment, aby i z Wami podzielić się swoją opinią na temat tej szczoteczki - którą miałam przyjemność testować.

o

Nigdy wcześniej nie używałam szczoteczki elektrycznej, więc nie umiem porównać tej szczoteczki do innych. Mogę jedynie porównać ją ze szczoteczką manualną.

o

I wychodzi na to, że porównanie wychodzi na korzyść elektrycznej...

  1. Na pewno myje dokładniej. Łatwo sięga się nią także do trudno dostępnych ósemek, których dotąd chyba nigdy nie miałam doczyszczanych.
  2. Mycie zębów trwa krócej - zalecane dwie minuty (sygnalizowane przez szczoteczkę, z podziałem na 30 sek na każdą ćwiartkę) wystarczają na umycie wszystkich zębów. Przy manualnej - nie ma szans.
  3. Od zawsze dziąsła krwawiły mi podczas szczotkowania zębów, spodziewałam się, że przy szczoteczce elektrycznej problem się pogłębi - a jest odwrotnie! Widocznie zwykłą szczoteczkę naciskałam zbyt mocno, ta szczoteczka elektryczna sygnalizuje, jeśli nacisk jest zbyt mocny.

Nie wszystkim jednak odpowiada używanie szczoteczki elektrycznej ze względu na dość mocne drgania, które ona wytwarza (poza szczoteczką, dostałam wymienne końcówki, aby i moi znajomi mogli wypróbować szczoteczkę, więc nie tylko swoje opinie przedstawiam). Także mój mąż - próbował, ale nie przekonał się, wrócił do szczoteczki manualnej.

Kolejną cechą, która może zniechęcić do szczoteczki, jest jej cena - nie widziałam jej w żadnym sklepie, ale na allegro kosztuje ok. 100 zł. Dość istotny wydatek. Zwłaszcza że i wymienne końcówki swoje kosztują, najtaniej można znaleźć po ok. 10 zł za sztukę.

Dostępne są też nieoryginalne zamienniki, znacznie tańsze; kupiłam sobie z ciekawości - końcówki nie da się potem zdjąć ze szczoteczki! Nakłada się całą końcówkę, a przy zdejmowaniu na szczoteczce zostaje jej część :) Którą w sumie da się siłą zdjąć, ale przez chwilę wystraszyłam się, że przez głupotę i ciekawość zniszczyłam sobie szczoteczkę. Jeśli wykonanie główki jest takie samo, jak reszty końcówki - w trosce o swoje zęby i dziąsła lepiej zostać przy manualnej, niż stosować takie rzeczy...

Z drugiej strony wymienność końcówek czyszczących pozwala na używanie jednej szczoteczki przez kilka osób (na każdej końcówce jest kolorowy znacznik, ułatwiający rozpoznanie, która jest czyja). Dodatkowo duża trwałość końcówek pozwala na ich rzadką wymianę. Producent twierdzi, że jedna końcówka wystarcza na pół roku przy myciu zębów dwa razy dziennie.

o
Co ważniejsze, po samej końcówce rozpoznamy, w jakim stopniu jest zużyta: w miarę zużywania się, niebieskie włosie ulega odbarwieniu (u mnie jeszcze nie ulega :)).

o

Dodatkowym aspektem przy szczoteczce elektrycznej jest jej ładowanie. Przy używaniu w domu nie jest to żadnym problemem - najłatwiej jest, jeśli szczoteczka stoi cały czas na ładowarce; ładuje się tylko wtedy, kiedy jest taka potrzeba, nie ma możliwości jej przeładowania. Aczkolwiek producent twierdzi, że naładowana bateria wystarcza na 7 dni, przy myciu zębów 2 x dziennie, po zalecane 2 minuty. Więc można ładować dopiero po rozładowaniu, ale wtedy nie ma się pewności, czy uda się skończyć rozpoczęte czyszczenie :)

Ze względu na tę trwałość baterii, na "łikendowy" wyjazd spokojnie można się wybrać bez ładowarki. Na dłuższe wojaże trzeba ładowarkę zabrać (niestety, dodatkowy bagaż, co ma znaczenie szczególnie wtedy, gdy podróżuje się bez swojego samochodu).

o

 

Podsumowując - jestem ze swojej szczoteczki bardzo zadowolona i nie planuję powrotu do szczoteczki manualnej. Bo jest bezproblemowa w użyciu i skuteczna. Ale nie wszystkim odpowiada - więc trzeba uważać, jeśli chcemy np. zrobić z niej prezent.

o

środa, 18 grudnia 2013

Półtora tygodnia temu, tutaj, pisałam o tym, jak zostać testerką kosmetyków Maybelline. Aktualnie wysyłają do testowania podkład, o taki:

pod

Czyli pełnowymiarowy kosmetyk, 30 ml pojemności. Affinimat - matujący. Do cery tłustej i mieszanej.

Jak zwykle przy próbowaniu nowych kosmetyków, rozprowadziłam go tylko na połowie twarzy.

Fajnie wkomponowuje się w koloryt skóry, praktycznie od razu przestaje być widoczny, ale pozostawia ładnie zmatowioną skórę, przy okazji delikatnie tuszując przebarwienia i widoczne naczynka.

Po kilku godzinach zapytałam męża, na której połowie twarzy użyłam podkładu - nie miał żadnego problemu z rozpoznaniem. Chyba całkiem niezła rekomendacja :)

 

Chyba jeszcze można go zamawiać. A jak nie, będą kolejne testy :)

Warunkiem uczestnictwa w następnych testach jest napisanie opinii o otrzymanym kosmetyku z wykorzystaniem kodu, który dostaje się w przesyłce z produktem.

wtorek, 17 grudnia 2013

Jednym z zapachów, który kojarzy się nam ze świętami, to zapach pomarańczy, najlepiej wzbogacony aromatem goździków.

Postanowiłam w tym roku na choince zawiesić kolejne pachnące ozdoby, a mianowicie - suszone plastry pomarańczy.

Okazało się jednak, że "produkcja" takich ozdóbek trwa bardzo długo.

Znalazłam różne przepisy - krążki można suszyć albo w uchylonym, lekko nagrzanym piekarniku, albo na kaloryferze. Bardzo nieekonomiczne wydaje mi się wielogodzinne grzanie piekarnika po to, aby na choince zawiesić kilka dodatkowych zabawek. Dlatego tylko podsuszyłam je w piekarniku nagrzanym po jakichś wypiekach, a dosuszać chciałam na kaloryferze. I wygląda na to, że nie zdążę na te święta. Może na Wielkanoc się uda :P

Samo wykonanie jest banalnie proste - pokroić pomarańczę (albo kilka, jeśli chcemy mieć ozdób więcej - ja wzięłam jedną "na spróbowanie") w cienkie plasterki, najlepiej ok. 0,5 cm. Im grubsze, tym dłużej będą schły. 

pom

pom

I suszyć na papierze w wybrany sposób :) Trzeba tylko pamiętać, aby je od czasu do czasu obracać.

pom

Moje po rozgrzaniu w piekarniku i 5 dniach leżenia na gorącym kaloryferze wyglądają dopiero tak:

pom

Jeśli nie zdążą wyschnąć, zawieszę na choince takie. Będą schły na niej i już :)

 

ps. włożyłam je jeszcze raz do piekarnika, korzystając z tego, że był nagrzany. Chyba było w nim jeszcze troszkę za ciepło, bo jeden krążek bardzo ściemniał. Ale pozostałe wyglądają już całkiem dobrze. A co najważniejsze - ciągle pachną!

pom

Zdolności plastycznych nie mam za grosz, więc wpis będzie nie tyle o ładnych pierniczkach, co o technikach zdobienia :)

Bo uważam, że bardziej niż o to, żeby one były idealne, równe i ładne, chodzi o to, żeby były własnoręcznie zrobione i kolorowe. Jeśli przy okazji nie straszą, to już sukces stuprocentowy :)

pier

O tym, jak je piekłam, pisałam wcześniej.

Podstawą zdobienia pierników jest lukier. Ja wykorzystałam dwa różne, o zupełnie różnych właściwościach (ale obydwa są słodkie i nadają się do przyklejania różnych ozdób).

Lukier I - cukier puder i woda - wystarczy do cukru pudru dodać odrobinkę wody i rozpuścić. Ma być dość gęsty - a reguluje się to dodając wody lub cukru. Zwłaszcza wodę trzeba dodawać bardzo małymi porcjami - malutką łyżeczką najlepiej, bo łatwo rozcieńczyć go za bardzo.
Lukier z wodą zawsze jest dość rzadki, najlepiej nakładać go pędzelkiem. Jest biały, ale dość przezroczysty. Nadaje się do pokrywania całej powierzchni ciastka (duże ciasta po prostu się nim polewa). Ja dodatkowo farbowałam go z użyciem barwników spożywczych.

p

p

p

 

Lukier II - cukier puder i białko jajka. Do białka dodać trochę cukru pudru i ubijać, stopniowo dodając kolejne porcje cukru - aż do osiągnięcia konsystencji gęstej śmietany. Mnie na białko z jednego, sporego jajka weszło półtorej szklanki cukru pudru.
Ten lukier świetnie nadaje się do nakładania szprycą lub rękawem do zdobienia (a nawet zwykłym woreczkiem foliowym z uciętym rożkiem). Dobrze utrzymuje kształt i jest idealnie biały. Jego wadą jest to, że używa się surowego jajka, co zawsze niesie niewielkie ryzyko np. salmonelli. Zmniejszymy to ryzyko, jeśli przed rozbiciem zanurzymy jajko na kilka sekund we wrzątku.

p

Dziecko zawsze chętnie pomoże przy pracach domowych. Np. zlizując lukier i zjadając posypkę :) Ale choć troszkę czegoś pożytecznego też zrobi!

p

p

Po lukrowaniu ciastka dobrze jest zostawić jakiś czas, żeby lukier dobrze wysechł. A potem można je włożyć do pojemniczka, zamknąć i pozwolić im w spokoju doczekać na ubieranie choinki :)

p

ps. A wiecie, jak najłatwiej nawlekać pierniki na wstążki? Za pomocą nawlekacza do igieł  :)

pier

pier

pier

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Na choinkę jeszcze zdecydowanie za wcześnie, ale jakieś przygotowania do świąt pozwolą powoli otaczać się bożonarodzeniową aurą. Dla mnie takim nastrajaniem się na Boże Narodzenie jest pieczenie, a potem dekoracja pierniczków na choinkę.

x pier

Na choinkę one są głównie z nazwy, bo choć takie jest ich przeznaczenie, niewiele z nich dostąpi zaszczytu zawiśnięcia na drzewku. A jeśli nie ukryłabym ich gdzieś poza zasięgiem wzroku, pewnie choinka byłaby pozbawiona tych aromatycznych ozdób. A zwłaszcza odkąd choinkę miewam sztuczną, staram się, żeby były na niej pachnące dodatki - pierniki, plastry pomarańczy, goździki...

Pierniki piekę wg najprostszego chyba przepisu (bo przecież w momencie pieczenia myślę, że i tak nikt ich nie będzie jadł), a mianowicie:

  • kostka masła (ew. margaryny)
  • szklanka miodu
  • pół szklanki cukru
  • przyprawa do piernika (według uznania - ja w tym roku dałam całe opakowanie i wyszły dość ostre w smaku)

To wszystko grzeję w dużym garnku, aż się połączy - przeważnie aż do zagotowania.

Do tego dodaję

  • 0,5 kg przesianej mąki
  • łyżeczkę proszku do pieczenia
  • jajko
  • przyprawę do piernika (wg uznania - ja w tym roku dałam całe opakowanie, wyszły trochę ostre w smaku)

na początku mieszam łyżką, jak trochę przestygnie - wyrabiam ręką.

Wałkuję na stolnicy albo od razu na papierze uciętym na wymiar blachy - potem wystarczy wykroić ciastka, zabrać resztą ciasta i zsunąć papier na blachę. Wadą jest to, że twarde ciasto dość trudno wałkuje się na papierze.

x

x

 

Jak widać na zdjęciach, ja miałam do dyspozycji mało fantazyjne foremki ;) ale nic to nie szkodzi. Słomką do napojów wycinałam otworki, przez które przewlekę nitkę, gdy będę wieszać pierniki na choince.

x

x

x

Cieniutkie ciastka w nagrzanym piekarniku pieką się bardzo szybko - u mnie jedna porcja piekła się 7-9 minut. Najłatwiej upiec pierwszą porcję - kiedy w mieszkaniu zaczyna się unosić korzenny zapach, to znaczy, że można je wyciągać. A nawet należy, bo za chwilę się spalą.

x

x

Po wyjęciu z piekarnika pierniczki będą miękkie, ale szybko stwardnieją. Jeśli pozostaną na powietrzu (na przykład na choince), będą twarde; jeśli chcemy, żeby zmiękły, trzeba je zamknąć w pojemniku.

Upieczone ciastka trzeba jeszcze udekorować - a o tym napisałam w innym poście, czyli tutaj.

piątek, 13 grudnia 2013

Payback to jeden z wielu programów lojalnościowych. Punkty do niego zbiera się w Orange, na Allegro, w Smyku, w Realu... Nie wiem, gdzie jeszcze, ja tylko tu zbieram :)

Oczywiście, nie opłaca się robić zakupów tylko po to, żeby zdobyć punkty. Ale jeśli i tak się coś kupuje, dlaczego nie gromadzić punkcików, które potem można wymienić na coś pożytecznego?

A można je zamieniać na różne gadżety. Ja kiedyś wybrałam sobie sztućce do sałatek

sztućce

A teraz znów uzbierało mi się trochę punkcików, więc zamówiłam kupon do Smyka. Od razu przyszedł na maila, wydrukowałam i czeka sobie. Kupi się dzieciom jakiś drobiazg :)

smyk

czwartek, 12 grudnia 2013

Wczoraj przyszły także zamówione próbki od Tołpy (o nich pisałam tutaj).

Bardzo spodobało mi się to, że zamówienie było traktowane tak samo, jak wszystkie inne zamówienia: otrzymywałam na maila informacje, na jakim jest etapie, w przesyłce znalazł się paragon.

tołpa

Próbki malutkie, 2 ml, do tego w przesyłce znalazł się przewodnik po produktach.

Dziś rano wypróbowałam nawilżającego serum odprężającego. Saszetka rozrywa się dość trudno, do tego serum jest prawie płynne (czego się nie spodziewałam), więc trochę mi się wylało. Ale dzięki takiej konsystencji tak mała próbka była zupełnie wystarczająca na twarz i szyję.

Zaraz po nałożeniu poczułam delikatne pieczenie, które szybko ustało. Preparat chwilę się wchłaniał, ale kiedy już się wchłonął, skóra wyglądała jakoś tak świeżo. Zauważyłam różnicę.

5 wybranych próbek, każda za 1 grosz (+ 0,96 zł kosztów przesyłki) można zamawiać tutaj (dla mających problemy z matematyką: całe zamówienie kosztuje 1,01 zł :p)

Przyszły wczoraj zdjęcia, o zamawianiu których pisałam wcześniej, a dokładnie tutaj.

Jak na moje amatorskie oko - całkiem fajne odbitki.

Porządnie zapakowane, do tego jedna odbitka z miniaturami wszystkich zamówionych zdjęć.

zd zd zd

Akcja ciągle jest aktywna, można sobie zamówić tutaj

Przypominam, że odbitki są za darmo, trzeba tylko zapłacić 12 zł za przesyłkę, jeśli chce się z dostawą do domu (paczka poczty polskiej), albo 4,99 zł, jeśli ma się możliwość odebrać zdjęcia w sklepie. Ale nie we wszystkich sklepach Media Expert jest taka możliwość, trzeba to sprawdzić podczas zamawiania.

Jedynym warunkiem otrzymania darmowych zdjęć jest podanie swoich danych: imię, nazwisko, email i telefon. Jeśli ktoś nie chce podać numeru telefonu, za darmo będzie mógł wywołać sobie 25 odbitek

środa, 11 grudnia 2013

W komentarzu znalazłam dziś informację, że zostałam nominowana do Liebster Blog Award. Tak nie do końca wiem, o co chodzi ;)

Ale chętnie się zabawię. Za nominację dziękuję Małej Modzie.

Zacząć trzeba od początku, czyli w tym wypadku od odpowiedzi na pytania zadane przez osobę nominującą:

 

1. Co to jest empatia i czy masz ją w sobie?

Mam nadzieję, że ją mam. A przynajmniej staram się stawiać w położeniu innych, aby ich lepiej zrozumieć, nie oceniać.

2. Co lub kto jest Twoją największą miłością?

To zacytuję może Edytę Gepert: „Kocham cię, życie”

3. Twoja najszczęśliwsza chwila w życiu?

Mam nadzieję, że ciągle przede mną J

4. Czy masz ulubioną książkę? Jaką?

Dużo książek w życiu przeczytałam… Swego czasu duże wrażenie na mnie zrobił „Buszujący w zbożu”.

5. Jak lubisz spędzać czas wolny?

Czasem aktywnie, czasem lubię poleniuchować

6. Czy lubisz zimę?

Dopóki mnie osobiści za bardzo nie dokuczy, to tak J

7. Czy jako dziecko bałaś/łeś się Św. Mikołaja?

Dlaczego miałabym się bać? Zresztą u mnie św. Mikołaj był dyskretny, prezenty zostawiał, a sam się nie naprzykrzał swoją obecnością J

8. Ile czasu dziennie spędzasz w kuchni?

Tyle ile trzeba J

9. Gdzie zjadłaś/łeś najlepszy obiad w swoim życiu i co to była za potrawa?

W domu, gołąbki mojej siostry

10. Czy masz zwierzaka? jakiego?

Nawet 10. Rybek J

11. Czy w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem?

Cieszyłoby mnie, gdyby niektórzy ludzie przemówili J



 A oto moje pytania, dla nominowanych przeze mnie:

  1. Sernik czy szarlotka?
  2. Prezenty pod poduszką 6 grudnia czy pod choinką w wigilię?
  3. Ile dań będzie na Twoim wigilijnym stole?
  4. Ulubiony środek lokomocji?
  5. Ile masz wzrostu?
  6. Jaka praca sprawia Ci przyjemność?
  7. A czego najbardziej nie lubisz robić?
  8. Od jak dawna prowadzisz bloga?
  9. Wanna czy prysznic?
  10. Kiedy odbyła się bitwa pod Grunwaldem?
  11. A jaka jest największa planeta Układu Słonecznego?

Nominuję następujące blogi:

  1. zamknij.twarz
  2. imbirella w kuchni
  3. ugrzegorza
  4. pokoje dziecięce i motywy przewodnie wystroju
  5. tamte czasy
  6. Młodzi i ambitni
  7. chwila szczęścia
  8. jestem mamą małej Iskierki
  9. dziennik Piotrusia Pana
  10. moja książka kulinarna
  11. tak ja uważam

Nominowałam blogi zupełnie początkujące. Jako motywację do dalszego wysiłku i jako szansę na zaistnienie :)



 
1 , 2
Katalog-blogow.pl